Szarlotka z bezą i różanym budyniem

Od wczesnych lat dziecięcych karmiona byłam cukrem. Jak większość dzieci. Rosłam duża i tłuściutka, a kiedy miałam już trzy podbródki, mama zabrała mnie do prawdziwego królestwa słodyczy – jednej z warszawskich cukierni Magdy Gessler przy ul. Mokotowskiej. Torty, których tam spróbowałam na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Każdy kawałek kosztował ok. 30 złotych i był tak wielki, że nawet taki ciasteczkowy potwór jak ja nie był w stanie zjeść jednego na raz. Torty zwykle jadłyśmy na miejscu, popijając co drugi kęs mocnym earl greyem, żeby nie zemdleć z przesłodzenia. Ale na wynos… na wynos zawsze brałyśmy szarlotkę. Do stworzenia tego przepisu wspomniana Magda G. musiała użyć całego swojego cukierniczego geniuszu. Do banalnego, prostego ciasta z jabłkami dodała bowiem cudownie kremowy budyń oraz… bezę.

fullsizeoutput_20c

Kilka miesięcy temu upiekłam taką właśnie szarlotkę i przyniosłam na imprezę do przyjaciółki. Tuż przed świętami zadzwoniła do mnie prosząc o przepis, twierdząc że była to najlepsza szarlotka jaką jadła w życiu. No cóż… nie trzeba było mi dwa razy powtarzać. Jako że trzech podbródków już dawno się pozbyłam i nie zamierzam pozwolić, żeby kiedykolwiek znów zakryły moją smukłą szyję, postanowiłam stworzyć zdrową wersję tej genialnej szarlotki i cieszyć się tym błyskotliwym połączeniem smaków i tekstur. Co więcej, ostatnio w ręce wpadł mi słodzony naturalnym przecierem jabłkowym dżem różany. Postanowiłam więc wykorzystać go do budyniu.

Tak oto wczorajszego popołudnia upiekłam uzdrowioną, bezcukrową, bezglutenową i beznabiałową szarlotkę cud, z kruchą bezą na wierzchu i wściekle kwaśnymi jabłkami w środku.

Sprawdzajcie przepis i dajcie znać, jak bardzo rozpływała się w ustach.

fullsizeoutput_20a

Składniki na spód Ø22cm:

  • 3 żółtka
  • pół szklanki masła
  • łyżka mleka kokosowego
  • łyżka wody
  • pół szklanki mąki jaglanej
  • pół szklanki mąki ryżowej
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej

Jabłka

  • 1 kg kwaśnych jabłek (najlepiej szara reneta) – ważne, żeby były kwaśne, to daje fajny kontrast przy supersłodkiej bezie i budyniu

Składniki na różany budyń:

  • szklanka mleka roślinnego
  • łyżka masła
  • łyżka skrobi ziemniaczanej
  • słoik różanej konfitury bez cukru (ja użyłam Łowicz 100% słodzonej przecierem jabłkowym)

Beza

  • 3 białka, schłodzone
  • ok. 80 g erytrolu
  • esencja wanilli do smaku

Sposób przygotowania:

Każdą warstwę przygotowujemy osobno, dając im ostygnąć. Za bezę zabieramy się na końcu, kiedy ciasto będzie już “złożone”.

Zaczynamy od kruchego ciasta. Wszystkie składniki ugniatamy, wykładamy na blaszce i wkładamy najlepiej do zamrażarki, a jeśli nie macie miejsca, to do lodówki na co najmniej 30 minut. Pieczemy 15 minut w piekarniku nagrzanym do 170º C góra/dół. Po upieczeniu odstawiamy do ostudzenia.

Protip: ciasto kruche staje się rzeczywiście kruche dzięki szokowi termicznemu jakiemu zostaje poddana zamrożona lub dobrze schłodzona masa włożona do rozgrzanego piekarnika. Dobrze jest więc odczekać te półki godzinki.

W czasie kiedy ciasto się chłodzi, przygotowujemy budyń. Masło rozpuszczamy w mleku, po czym dodajemy mąkę ziemniaczaną. Doprowadzamy do zagotowania, cały czas energicznie mieszając. Gotujemy aż masa całkowicie zgęstnieje, dodajemy dżem i odstawiamy do wystudzenia. Naturalnie dżem można pominąć, a budyń dosmaczyć esencją z wanilii, bądź wedle własnej fantazji w każdy możliwy sposób. Myślę, że następnym razem spróbuję zrobić go w wersji cynamonowej.

Jabłka obieramy, wrzucamy do garnka, dodajemy wody i dusimy, aż się rozpadną. Odstawiamy do ostudzenia. Jeżeli macie taką potrzebę, możecie je posłodzić. Ale radzę nie, ich kwasowość daje dobry kontrast do ultrasłodkiej bezy.

Wystudzone masy nakładamy kolejno: na ciasto budyń, następnie jabłka. Teraz możemy przejść do bezy. Białka jaj ubijamy w suchej, metalowej misce. Kiedy piana będzie sztywna, stopniowo dodajemy erytrol. Bezową masę wykładamy na wierzch ciasta i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 130º C przez 15 minut, następnie zmniejszamy temperaturę do 100º C i pieczemy całość kolejne 15 minut. Po ostygnięciu beza powinna być krucha i dość sucha.

IMG_0752

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s